E-prenumerata

i

tylko 9,99 zł za miesiąc

„Sieci”: Tajemnice Romana Giertycha

opublikowano: 24 października 2020
„Sieci”: Tajemnice Romana Giertycha

O Romanie Giertychu znów jest głośno. Kim jest naprawdę człowiek, który wykonał woltę od koalicjanta Prawa i Sprawiedliwości do obrońcy Donalda Tuska?

Adwokatem? Biznesmenem? Politykiem? Komentatorem? A może celebrytą? W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” Marek Pyza odkrywa tajemnice byłego lidera Młodzieży Wszechpolskiej.

W artykule „Bezwzględny kameleon” Marek Pyza przybliża czytelnikom sylwetkę jednej z bardziej barwnych postaci polskiej sceny politycznej. Swoją opinią o Romanie Giertychu podzielił się były poseł Ligi Polskich Rodzin, Stanisław Zadora. Jego zdaniem prawnik od początku swojej kariery w Sejmie sympatyzował z Donaldem Tuskiem i innymi przedstawicielami Platformy Obywatelskiej. Dlatego później pozwolili mu żyć, gdy odpadł z polityki – zapewnia Zadora. Zarzuca on także ówczesnemu liderowi LPR mijanie się z prawdą. – Przestaliśmy iść wspólną drogą, kiedy zaczął publicznie kłamać. Głośno było wtedy o skandalu z wekslami w Samoobronie. Giertych zapierał się publicznie, że w LPR takich kwitów nie ma. A prawda jest taka, że w 2005 r. przysłał mi do regionu Piotra Farfała, późniejszego prezesa TVP, który pilnował rejestracji komitetu wyborczego. W ostatniej chwili kazano moim ludziom wypełnić te weksle − wspomina.

Autor artykułu zauważa, że Roman Giertych gromadził wokół siebie bardzo oddanych ludzi. Spraw kadrowych w otoczeniu Giertycha miał pilnować Wojciech Wierzejski. I nieźle pilnował, bo ci najbliżsi są przy Giertychu do dziś. Część płaci za to skróconymi w ostatnich dniach nazwiskami po postawieniu prokuratorskich zarzutów. Piotr Ś. – jeden z zatrzymanych ostatnio przez CBA – od początku blisko współpracuje z Giertychem. Kierował Młodzieżą Wszechpolską, w 2005 r. został posłem, a nawet wiceministrem budownictwa i sekretarzem stanu w KPRM.

Marek Pyza przytacza także opinię byłego współpracownika Giertycha z lat 90. Najważniejszy jest on sam i władza. Moim zdaniem nie liczy się z nikim oprócz najbliższych. Współpracownicy pozostają na jego łasce. Zawód adwokata, znajomość prawa, umiejętność posługiwania się blefem mają tylko służyć wyostrzeniu gry. Celem nadrzędnym jest jego osobisty sukces.

W wywiadzie „Wirus masowego rażenia” Dorota Łosiewicz rozmawia z dr. Pawłem Grzesiowskim, pediatrą, immunologiem, prezesem Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń, ekspertem Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19. Wirusolog podkreśla, że koronawirusa nie można bagatelizować:

− Wirus jest groźny, ponieważ bardzo szybko się rozprzestrzenia. Wywołuje zdarzenia masowe, tzn. w krótkim tempie pojawia się bardzo duża liczba chorych […]. Jeśli 10 proc. chorych ląduje w szpitalach, część z nich umiera, to jest to problem. Przy takiej masowości wirusa żaden system ochrony zdrowia nie wytrzyma, bo nie ma takich rezerw. Nikt nie buduje tysiącłóżkowych szpitali, które sobie czekają na lepsze czasy.

Ekspert tłumaczy różnice pomiędzy COVID-19 a grypą:

− Grypa podobnie się przenosi, bo najpierw chorują dzieci, a potem dorośli, a najgroźniejsza jest dla grup ryzyka 65+. Dzieci grypę potrafią przechodzić ciężej niż COVID-19. Tylko statystycznie grypa jest 5–10 razy mniej śmiertelna. Grypa sezonowa jest przede wszystkim chorobą układu oddechowego, nie powoduje zaburzeń krzepnięcia, tak jak wirus SARS-CoV-2, który silnie atakuje układ naczyniowy. Najczęstszym powikłaniem pogrypowym jest zapalenie płuc, a przy COVID-19 zapalenie płuc to dopiero początek. […] Kiedy zapytamy ludzi, czym jest COVID-19, większość odpowie, że to taka grypa. A to nie jest grypa. Wirus SARS-CoV-2 łączy się z białkiem w naczyniach krwionośnych, następnie dochodzi do mikrozakrzepów w naczyniach, mamy więc chorobę zatorowo-zakrzepową w mikrokrążeniu w wielu narządach […]. Przy koronawirusie mamy do czynienia z uszkodzeniem wielu narządów […]. Dlatego ludzie po COVID-19 mają uszkodzone nie tylko płuca, nerki, mięsień sercowy, lecz także mózg.

Grzesiowski wypowiada się też na temat możliwych przyszłych scenariuszy:

− Optymistyczny jest taki, że powstanie bezpieczna szczepionka i będzie masowo dostępna. Wersja gorsza jest taka, że szczepionki będzie za mało lub że nie będzie dość skuteczna. Wówczas musimy być gotowi na inne warianty. Jedyną metodą walki są maseczki, dezynfekcja i dystans. Czekamy też na lek.

Politolog prof. Waldemar Paruch w rozmowie z Jackiem Karnowskim („Egzamin z pandemii”) komentuje, jak aktualna sytuacja pandemiczna wpływa na sferę polityki. Zdaniem prof. Parucha rząd musi cechować odpowiednia wrażliwość i empatia. Szczególnie wobec osób walczących z koronawirusem. Rząd potrzebuje bowiem wsparcia dla swoich decyzji ze strony i personelu medycznego, i nauczycieli, a także innych środowisk zawodowych. Politolog podkreśla również, że gabinet Mateusza Morawieckiego dużo częściej sięga po opinię ekspertów z zakresu wirusologii. Rząd potrzebował nie tyle ekspertów od public relations czy też wizerunku politycznego, ile od zarządzania kryzysowego, medycyny i myślenia politycznego. Mamy w Polsce kilkunastu wybitnych specjalistów od zakaźnictwa, od epidemiologii.

Uczony szczególną rolę widzi w postawie obywateli. Zapewnia, że politycy powinni dawać odpowiedni przykład, jeżeli chodzi o stosowanie się do zaleceń Ministerstwa Zdrowia oraz stwarzać prawo egzekwujące środki zabezpieczające przed koronawirusem. Gdy kilka razy zwróciłem uwagę młodym ludziom bez maseczek, że zagrażają mojemu życiu, to spotkałem się z reakcją zdziwienia. Dobrze, że obowiązek noszenia maseczki wpisano do ustawy. Może to sprawi, że sprawa zacznie być traktowana z większą powagą, także dzięki sankcjom – stwierdza naukowiec.

W artykule „Lawendowa mafia” Grzegorz Górny omawia problem lobby gejowskiego wśród duchowieństwa w kontekście książki ks. Dariusza Oki: Symbolicznego znaczenia nabiera fakt, że premiera książki ks. Dariusza Oki pt. „Lawendowa mafia” zbiegła się w czasie z dymisją jednego z bohaterów tej publikacji − bp. Edwarda Janiaka. Autor zalicza byłego ordynariusza kaliskiego do homoseksualnego lobby, które uważa za jedno z głównych źródeł zgnilizny moralnej w Kościele.

Górny przybliża kulisy sprawy: Nie ma wątpliwości, że rezygnacja hierarchy nie była dobrowolna, lecz została na nim wymuszona, tym bardziej że towarzyszyły jej inne decyzje Stolicy Apostolskiej […]. To, że dymisja nastąpiła przed zakończeniem watykańskiego postępowania w sprawie tuszowania afer pedofilskich, świadczy o tym, iż zarzuty wobec bp. Janiaka musiano uznać za niezwykle poważne […]. Sprawa nabrała przyspieszenia po emisji filmu braci Sekielskich pt. „Zabawa w chowanego”. Jednym z głównych bohaterów tego obrazu był właśnie bp Edward Janiak, któremu zarzucono, iż nie zgłosił do Watykanu przypadku molestowania seksualnego nieletnich przez podległego mu księdza (Arkadiusza H.), mimo że zobowiązywało go do tego prawo kościelne wprowadzone w 2001 r. przez Jana Pawła II. To spowodowało, że po emisji filmu prymas Wojciech Polak, jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, zgłosił sprawę bp. Janiaka do Watykanu.

Maja Narbutt w artykule „Kiedyś kochaliśmy Czeczenów” pisze na temat wstrząsającego mordu, którego dokonał zradykalizowany 18-latek, Abdullah Nawzorow. Zebrała szereg opinii naukowców, z których część zakłada, że istniało prawdopodobieństwo, że chłopiec zachowa się podobnie w Polsce. Był jak tykająca bomba, która w końcu wybuchła. I mogłaby wybuchnąć także w innych warunkach i otoczeniu – czytamy. Kiedy patrzy się na ciąg zdarzeń, które doprowadziły do zbrodni popełnionej przez nastoletniego Czeczena, wyraźnie widać, jak bardzo inspirowało go otoczenie. Wsparcie w działalności terrorystycznej otrzymywał najwyraźniej od rodziny – w kręgu zainteresowań francuskiej policji znaleźli się teraz rodzice, dziadkowie i brat zabójcy. Bezpośrednią inspiracją do bestialskiego zabójstwa była kampania prowadzona w mediach społecznościowych przez ojca jednej z uczennic, który zachęcał do „ukarania” nauczyciela, wspierana też przez znanego francuskim służbom islamistę związanego z palestyńskim ugrupowaniem Hamas.

Prof. dr hab. Ryszard Machnikowski dostrzega, że w Polsce pomimo innej niż na Zachodzie sytuacji, nadal potrzeba zachować czujność względem fundamentalizmu religijnego. U nas nie ma takich dużych społeczności i oczywiście nikt nie nawołuje do wyrzynania niewiernych, ale zdarzało się, na przykład w warszawskim meczecie na Wiertniczej, że imamowie z Bliskiego Wschodu zapraszali na pogawędki osoby, które uznali za podatne na indoktrynację. […] Emocjonalne wywody i akty strzeliste publicystów, którzy się oburzają, że Polska uszczelnia granice i niechętnie wpuszcza przybyszów z Czeczenii oraz nie bardzo chce przyznawać im azyl czy prawo pobytu, to w dużej mierze zaklinanie rzeczywistości − dodaje.

W tygodniku także ciekawe komentarze bieżących wydarzeń pióra Krzysztofa Feusette, Doroty Łosiewicz, Bronisława Wildsteina, Andrzeja Rafała Potockiego, Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej, Macieja Pawlickiego, Aliny Czerniakowskiej, Jana Pospieszalskiego oraz Katarzyny i Andrzeja Zybertowiczów.

Więcej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 26 października br., także w formie e-wydania – polecamy tę formę lektury, wystarczy kliknąć: http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.



 

Zaloguj się, by uzyskać dostęp do unikatowych treści oraz cotygodniowego newslettera z informacjami na temat najnowszego wydania

Zarejestruj się | Zapomniałem hasła